Mantry z rana i szum wiatru na tarasie

Moje dziś rano było piękne. Joga na tarasie, mimo chłodu. Dwa swetry i ponczo. Przesadziłam też begonie. Przestrzeń wypełniał wiatr i gadanie gawronów. Nie trzeba było innej muzyki. Ale często też słucham rano mantr. „Myślę, że muzyka to bardzo wyjątkowa forma sztuki. Nie angażuje nas na poziomie wzroku, zapachu, czy smaku. Dzięki niej automatycznie zwracamy się do wewnątrz i zamykając oczy, słuchamy opowieści o nas samych, niesionej na dźwiękach i uczuciach.” – mówi Amrita Darshan (LINK) i dalej mówi „Poprzez słuchanie i powtarzanie mantr możemy zmienić swój nastrój, kierunek myśli, samopoczucie. Jedna mantra może pomóc ci opanować negatywne myśli, druga wzmocnić poczucie wewnętrznej siły, spokoju, intuicji, czy akceptacji, przeprowadzić przez smutek, żałobę, depresję, czy życiową zmianę.”

Posłuchaj Amrity tutaj: Chattr Chakkr Vartee, mantra dla odwagi i wewnętrznego spokoju.

Nadzwyczajny dzień i takiego Wam życzę, Do Raniszewska

Na zdjęciu Figa – moja zaklinaczka mantr, szamański bęben, który zrobiłam pod skrzydłami Ani Szyszki.

Figa.JPG

Warszawa, 15.11.2019

Złapałam marzenie

To takie proste: jedną myśl zastępujesz inną. I trudne zarazem. Bo zamiast „ale jak to zrobić”, mówisz „to jest moje marzenie”. Zamiast „nie dam rady” – „chcę”. I powtarzasz jak mantrę. Wciąż śpiewasz to w głowie. I wtedy wszystko staje się możliwe. Bo Wszechświat nam sprzyja. Bądź w połączeniu ze źródłem, otwartości i wdzięczności. Wszystko jest możliwe, kiedy masz serce otwarte i spokojny umysł. Oddaj się przepływowi.

wszystko jest możliwe

Warszawa, 11.11.2019

Piękny dzień lato-jesieni

Wczoraj z rana wyjechałam nad Bug do mojego małego drewnianego domku, aby spędzić na łonie natury ostatni weekend lata. Było piękne słońce, ciepły wiatr, jechałam rowerem przez łąki. Wieczór był ciepły. Mój syn rozpalił ognisko. Siedzieliśmy sobie przy ogniu pod gołym niebem do późnego wieczora. W nocy zaczął padać deszcz, intensywny, miarowy, ciągły. Dziś rano nadal pada. Jest pięknie, żywotnie, soczyście. Piszę teraz z małego, drewnianego domku nad Bugiem, siedząc pod kocem przy olejowym piecyku, z kubkiem porannej kawy, a krople deszczu wystukują melodię na metalowym dachu. Słychać kruki za oknem.

Resized_20190907_172455.jpg

20190907_131910.jpg

Resized_20190907_172344.jpg

BugoNarew, 07.09.2019

W powolności odnajduję wolność

Wczoraj wracałam z weekendu nad Biebrzą. Nie chciałam jeszcze wracać do miasta, pracy, szybkiego tempa życia. Więc jechałam powoli, 22, 23, 28 km/h na liczniku, żeby widzieć pobocze i drzewa.  Przez otwarte szyby do auta wpadało gorące powietrze. Za mną zostawał szum lasu. Wrzuciłam ulubioną płytę: Sati – utwory na fortepian. Sunęłam po szosie jak spokojna woda.

w powolności odnajduję wolność.jpg

Myśli o domu i pracy powoli wracały, jednak zauważyłam, że w tej powolności odnajdowałam klarowność.

Przypomniało mi się jak rano byliśmy z synem w lesie. Od poprzedniego dnia przeszliśmy wiele kilometrów. Tego rana byłam zmęczona. Przeszliśmy 4 kilometry. Było parno. Usiądź – powiedział. Obok mnie, tutaj. Usiadłam. Kiedy możesz siedzieć, usiądź. Kiedy możesz leżeć, połóż się. Dodał. Uczę się od niego jak odpoczywać. Nabierać sił przez kolejną wyprawą.

W powolności odnajduję wolność.

wolność dorota raniszewska.jpg

Biebrza-Warszawa, 24.08.2019

Konie łączą duchowość z realnością

Po raz pierwszy fotografowałam konie. Byłam cały czas tuż obok nich, między nimi. Ze stałym obiektywem 50 mm musiałam być blisko nich, a dzięki temu z nimi, jak w stadzie. Konie były ufne. Czuły mój wewnętrzny spokój. Czasem próbowały ugryźć albo polizać obiektyw. Nie reagowałam, żeby ich nie spłoszyć. Było to zabawne. To były konie po przejściach. Pod okiem trenerki z powrotem uczyły się zaufania do człowieka. Są bardzo delikatne i silne zarazem. Ufne i czujne. Niezależne ale domagają się bliskości. Małgosia Małgorzata Rokicka mówi, że konie łączą duchowość, to co nienamacalne, z realnością i tym co namacalne. Czułam się jak w bajce. Jakaś magiczna delikatność otaczała NAS.

IMG_1558_v1.JPG
Budy Michałowskie, 15.06.2019

Tęcza, demokracja i sztuka są z natury kolorowe

Tęcza 🌈 Piękna, wesoła, pozytywna. Ukazuje się po deszczu nad niebem jak kolorowa brama do raju. Zachwyca jako zjawisko przyrody i obiekt fotografii. Ale kiedy staje się symbolem na ulicy, zaczyna drażnić. Symbole mają moc. Tęcza symbolizuje równość.

Najbardziej drażniła „Tęcza” – znana instalacja artystyczna polskiej artystki i performerki Julity Wójcik znajdująca się w latach 2011–2012 przed budynkiem Parlamentu Europejskiego w Brukseli, a w 2012–2015 na placu Zbawiciela w Warszawie.

Dziś tęcza na pierwszych stronach gazet, bo aktywistka Elżbieta Podleśna namalowała tęczową aureolę na wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej. Została zatrzymana przez policję, jej dom przeszukany, usłyszała zarzut profanacji wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej – link do relacji prasowej.

Oto moja tęcza znad rozlewiska, pewnego pięknego dnia.

nad Bugiem.jpg

Warszawa, 7.05.2019

Jerozolimskie piszę od 2011 roku. To zapis myśli i obrazów z podróży przez życie, opowieść o doświadczaniu siebie poprzez fotografię, portrety spotkanych ludzi. Wiersze rano napisane. Dzienniki z podróży po świecie. Wyraz mojego zachwytu nad światem, którego piękno dostrzegam na co dzień.