Wszystkiego dobrego w Nowym Roku – dróg, które prowadzą do bezpiecznych miejsc, ludzkich serc.

fotografia * refleksja * zmiana

Zbliża się Nowy Rok, kończy obecny. To moment, kiedy następuje zmiana: zmienia się data, przybywają lata, dzieci pójdą do kolejnych klas. Wtedy refleksje nad życiem, światem, przemianą po prostu są obecne. Zazwyczaj pojawiają się nowe zamiary. Plany na nowy sezon. Plany na zdrowie. Plany na nowe podróże i wakacje. Obietnice składane sobie samemu lub bliskim.

Myślę, że w ciągu całego roku to jest jedna z większych zmian w kalendarzu, jak śmierć i narodziny, kiedy można pożegnać stare i z nadzieją pomyśleć o nowym. I hucznie tę zmianę obchodzić. W głębi duszy jednak skrycie myśleć o tym, co mnie czeka, czego pragnę, co mogłoby się dla mnie zdarzyć wymarzonego.

W drugi dzień świąt wcześnie rano poszłam na spacer drogą przez pola. Niebo było szaro-białe, hulał wiatr, padał lekki deszcz, powietrze było chłodne i świeże. W zasięgu wzroku nie było nikogo. Nawet żaden pies nie szczekał. Byłam sama.

Poszłam miedzą pod górę…

View original post 121 słów więcej

Reklamy

„Ludzie Ludziom – o miejscu które tu spoczywa”

„Ludzie Ludziom – o miejscu które tu spoczywa” to tytuł wystawy o cmentarzu żydowskim w Popowie Kościelnym (gm. Somianka), którą otworzyliśmy w tę sobotę, w siódmy dzień święta Chanuki, w krypcie grobowej rodziny Skarżyńskich w Sanktuarium Matki Bożej Popowskiej. Wystawa potrwa z pewnością do świąt Bożego Narodzenia. Zapraszam i bardzo zachęcam do jej odwiedzenia a przy okazji do spaceru na położony nieopodal kirkut. „Kierkut” – jak mówią mieszkańcy Popowa.

Zarówno wystawa, wydarzenie, które towarzyszyło jej otwarciu jak i samo miejsce zasługują, aby o nich napisać. Poczytajcie.

Wystawa powstała dzięki kilku przyjaciołom. 14 października tego roku razem wybraliśmy się do Popowa na plener, podczas którego powstały zdjęcia i wiersz. Udało się odczytać napisy na macewach. Odczytała je ze zdjęć kuzynka z Jerozolimy. Ale już pokazanie wystawy mieszkańcom, jej fizyczne zaistnienie w Popowie zawdzięczamy księdzu proboszczowi Remigiuszowi Stacherskiemu, który otworzył drzwi kościoła i ugościł wystawę, osobiście zaprosił mieszkańców, podjął się organizacji wernisażu i wydarzenia, na które złożyło się szereg opowieści i prezentacji – o religiach, o historii Żydów, o wystawie, o podróżach duchowych i spotkaniach między ludźmi i tradycjami. Taki scenariusz wydarzeń zaproponował ksiądz Remigiusz. Chylę czoła. Jestem wdzięczna i zachwycona. Nasze artystyczne przedsięwzięcie stało się przede wszystkim spotkaniem z ludźmi, między ludźmi, dla ludzi.

Wystawa pokazuje kirkut, odkrywanie jego tajemnicy i piękna, ilustruje podróż po miejscu, którego pamięć przywracamy. Bo choć popowski kirkut nie został zapomniany, jest zadbany i pod opieką księdza, czasem ktoś tam zagląda, na macewach położone są kamienie, w listopadzie były znicze i świeże kwiaty, to przecież w codziennym życiu mało kto wraca w myślach do niego. Kiedy we wrześniu tego roku zobaczyłam go po raz pierwszy, po tym jak jeden z mieszkańców mi o nim powiedział, od razu wzbudził mój zachwyt. Jest malowniczo położony na górce z pięknym widokiem na wieże popowskiego kościoła, z którego dochodzą śpiewy modlitwy i muzyka organów. Zatopiony w zieleni. Stare macewy mają prawie dwieście lat.

Na otwarcie wystawy przyszło bardzo wielu mieszkańców. Ksiądz proboszcz postawił menorę, świece i bukiet białych róż. Opowiedział o święcie Chanuki, czyli Święcie Świateł, o pielęgnowaniu światła w sercu, o szanowaniu miejsc i ludzi. Zaprosił każdego z nas, fotografów, do podzielenia się własnymi refleksjami. Zostaliśmy przyjęci jak prawdziwi goście, którzy przybyli z darami – z wystawą i serdecznymi słowami.

I to jest początek. Jeszcze sporo przed nami. Powstanie publikacja.

W ciągu tych dwóch dni spotkałam wiele ciekawych życia i historii osób, które przyszły, zaciekawiły się. I wyrażały wdzięczność. Wszystko było możliwe dzięki ludziom, chęci robienia rzeczy wartościowych, otwartości umysłów i serc, miłości do życia, szacunku do siebie nawzajem.

Zapraszam na świąteczny spacer do nadzwyczajnego Popowa.

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Popowo Kościelne, 8.12.2018

Autorzy wystawy: Ewa Stępień-Wyród, Katarzyna Haftek-Lis, Paweł Włazewicz, Jacek Szczepański, Iwona Karolak, Izabela Michalska, Dorota Raniszewska.

Fotorelacja z wernisażu wystawy: Katarzyna Haftek-Lis

 

Kirkut w Popowie Kościelnym i 8 grudnia wystawa

Jest piękny, malowniczy, otoczony krzewami tarniny i głogu, porośnięty wysoką trawą i konwaliami. Wniesiony na górce, jak cenny kamień osadzony w koronie. Zadbany, zachowany, spoczywa tu od prawie dwustu lat. W dole targ, katolicki cmentarz i uprawne pole. Odkryłam go niedawno, 8 września. Kupowałam na targu warzywa i sprzedawca powiedział mi o nim. 14 października wybrałam się z grupą znajomych, aby go sfotografować. Powstała piękna praca, na którą składają się zdjęcia Ewy, Kasi, Izy, Iwony, Pawła i moje oraz wiersz Jacka. Znajoma z Jerozolimy odczytała napisy na macewach. Będzie wystawa.

8 grudnia w żydowskie Święto Chanuki i katolickie święto Niepokalanego Poczęcia Maryi Panny odbędzie się otwarcie wystawy „Ludzie Ludziom – O miejscu które tu spoczywa”. Wystawę można będzie obejrzeć w Krypcie Skarżyńskich w Sanktuarium Matki Bożej Popowskiej dzięki współpracy i gościnie księdza proboszcza.

Serdecznie zapraszam, Dorota Raniszewska

 

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

NOTATKI Z WYPRAWY NA UKRAINĘ – KARPATY WSCHODNIE NO 7.

Mały Książę

Tam na górze, gdzie wiatr opowiada o życiu prawdziwe historie a niebo nocą wyświetla mapę świata, przyszedł do nas Mały Książę. Zawsze wierzyłam, że istnieje. Człowiek, który kocha swoją przyjaciółkę, dba o nią na codzień, a kiedy wyjeżdża, tęskni.

Gdy wróciłam do domu, do Warszawy, zobaczyłam, że na moim balkonie zakwitła mała różyczka. Wyjeżdżając, zastanawiałam się czy nie sprzątnąć skrzynki. Tymczasem w tęsknocie ona ponownie zakwitła. Witaj!

Mały Książę

Zdjęcie Olek – Aleksander Kwapień

różyczka_v1

Ukraina, 11.08.2018

Notatki z wyprawy na Ukrainę – Karpaty Wschodnie No 6.

Jedziemy wiele godzin po drogach bez ciągłej linii. Mijamy wsie bez znaku początku ani końca. Wpół nadzy ludzie pojawiają się i nikną w zbożu. Co jakiś czas słoneczne promienie odbija złota kopułka cerkwi albo mała kapliczka przydrożna. Nie ma chodników, jest piach. Nie ma wjazdowych bram, jest mostek przez rzekę i drewniany płot. Kobieta nosi na głowie chustkę kolorową. Rodzina jedzie konnym wozem. Czasem mija nas rozpędzony stary fiat, łada, motocykl, rower. Ale najczęściej wiatr.

Wieloznaczna podróż w czasie. To, co widzę, wygląda jak sto lat temu albo więcej, i choć nie pamiętam, jak było kiedyś, to czuję się tak, jakbym wróciła do domu. Tak kiedyś wyglądały wsie, gdzie mieszkali prapradziadkowie, ich rodzinne strony. Choć ich nigdy nie spotkałam, choć w ich świecie nie byłam, odnajduję ich tutaj i spotykam samą siebie. Przyjechałam w gości do świata bez zbytku, gdzie nic nie zaburza czucia i nie otępia zmysłów. Spotykam się z moimi marzeniami i tęsknotami. Podróż trwa i im bardziej oddalam się od domu, tym bardziej zbliżam się do siebie.

IMG_0243_v1

IMG_0285

IMG_8289

IMG_9770

Ukraina, 6.08.2018

Notatki z wyprawy na Ukrainę – Karpaty Wschodnie No 5.

Jechaliśmy już ósmą godzinę. Byłam zmęczona, bo z Warszawy wyjechaliśmy dopiero  wieczorem, koło 21-ej, po całym dniu spędzonym na przygotowaniu do podróży. W końcu zasnęłam. I wtedy miałam ten piękny sen.

Przyśniło mi się, że wjechaliśmy w potężny, masywny zakręt, za którym wyłoniły się strome, stalowo-białe góry, a u ich podnóża falował gęsty szaro-niebieski ocean. Wszystko spowite było mgłą. Na skałach rosły drzewa a na drzewach siedziały czarne jak noc sępy. Kiedy wyjechaliśmy zza zakrętu sępy zaczęły się podrywać do lotu. Wzlatywały majestatycznie. I gdy tylko stawiały swoje szponiaste łapy na falach, zmieniały się w śnieżnobiałe łabędzie. Było ich coraz więcej i coraz więcej, całe stada.

Jechaliśmy dalej tak, jak prowadziły nad ptaki, coraz głębiej we mgłę i ponad górami.

Tak zaczęła się ta wyprawa, we śnie.

IMG_8801

Ukraina, 5.08.2018

Jerozolimskie piszę od 2011 roku. To zapis myśli i obrazów z podróży przez życie, opowieść o doświadczaniu siebie poprzez fotografię, portrety spotkanych ludzi. Wiersze rano napisane. Dzienniki z podróży po świecie. Wyraz mojego zachwytu nad światem, którego piękno dostrzegam na co dzień.